
W lutym nie kończą się postanowienia. W lutym kończy się iluzja, że zmiana wydarzy się sama. ![]()
Styczeń daje nadzieję: nowy kalendarz, czysta kartka, symboliczny reset.
Luty przynosi zderzenie z rzeczywistością: zmęczenie, stare nawyki, brak efektów „na już”.
Badania pokazują, że większość noworocznych postanowień wygasa w pierwszych tygodniach roku. Nie dlatego, że ludzie nie chcą zmiany. Tylko dlatego, że próbują oprzeć ją na chwilowej mobilizacji, a nie na strukturze, która wytrzyma codzienność.
Zmiana przegrywa z brakiem planu na dzień, w którym nie masz siły, masz gorszy nastrój, nic „nie idzie”. Dlatego ja nie pracuję z postanowieniami. Pracuję z intencją, procesem i całym systemem.
Zatrzymaj się na chwilę i zapytaj siebie:
Jakim człowiekiem chcesz bywać w zwykły wtorek, żeby ta zmiana była możliwa?
Co konkretnie będziesz robić, nawet wtedy, gdy Ci się nie chce?
Zmiana zaczyna się tam, gdzie decyzja nie zależy od nastroju. Jeśli Twój plan działa tylko wtedy, gdy masz energię i czas, to pozostaje w sferze marzeń.
I jeszcze jedno, bardzo ważne: traktuj powrót do starego schematu jako informację, nie porażkę. Kilka potknięć nie świadczy o niczym innym, jak tylko o tym, że jesteś człowiekiem. ![]()
Nowy rok nie czyni nas bardziej zdyscyplinowanymi ani odważniejszymi. Może za to być dobrym momentem, żeby przestać udawać, że zmiana wydarzy się bez naszej codziennej obecności.
Bądź dla siebie wyrozumiała/y. ![]()

